Mistral to północno-zachodni wiatr wyspy i jest to najmniej tajemnicza rzecz związana z dniem spędzonym nad morzem. Nie pojawia się bez zapowiedzi: prognozy pokazują, że budowa nastąpi kilka dni wcześniej. Traktowanie tego jako pecha jest wyborem. Bardziej trafne słowo to fakt dotyczący planowania.
Co zmienia wiatr
Kiedy się buduje, wybrzeża przestają być wymienne. Rozciąganie, które się z tym wiąże, staje się ciężką pracą – zakotwiczenia się rolują, przystanki na pływanie skracają się. Na osłoniętych odcinkach o tej samej porze toczy się tak, jakby nic się nie działo. Mistral rzadko odwołuje dzień morski; przenosi jednego.
A ponieważ prognoza podaje to z kilkudniowym wyprzedzeniem, zmiana nigdy nie musi być niespodzianką. Zanim flagi ostygną, decyzja będzie znana już od kilku dni.
Pytanie dotyczące planu B
Przed rezerwacją zapytaj, co się stanie, jeśli w wybranym terminie będzie wiał Mistral. Rzetelny plan z góry wskazuje alternatywne wybrzeże, kotwicowisko i restaurację; ogólna odpowiedź oznacza improwizowanie planu B na nabrzeżu o dziewiątej rano.
Różnica widoczna jest w mechanice przełącznika. Dobrze zrobione, jest to jedna decyzja podejmowana wszędzie na raz: łódź na nowej trasie, przesunięty lunch, kierowca na nowym zegarze i jedna wiadomość informująca o nowym kształcie dnia. Źle zrobione, to trzy rozmowy telefoniczne, które wykonujesz, gdy poranek odpływa.
Zatem wiatr nie stanowi zagrożenia. Ryzyko to operator, który spotyka się z nim po raz pierwszy już tego samego dnia. Prognoza daje ostrzeżenie; Pytanie tylko, czy ktoś to czytał.
